O autorze
Dziennikarka, stylistka właścicielka butiku internetowego z kolekcjami polskich projektantów www.fullofstyle.pl. Mama 3 letniej Amelki. Z wykształcenia polonistka teatrolog. Z branżą mody związana od 2006 roku. Pracowała dla portalu gazeta.pl, magazynu InStyle, Fashion Magazine oraz Existence. Wierna fanka polskiej mody i designu. Nieustająca promotorka młodych twórców.

Internet rządzi się swoimi prawami

www.fullofstyle.pl/Marta Sinior
Żyjemy w czasach, których w Internecie można ubrać się od stóp do głów. Pytanie jaki procent rzeczy proponowanych w sieci rzeczywiście się sprzedaje, a jaki jedynie oglądamy.

Projektanci bardzo często pytają mnie, co sprzedaje się w Internecie (nie mogę się przyzwyczaić że internet można już pisać małą literą, jakoś wolę wielką:). Jakie kolory, fasony, co szyć w następnym sezonie, czyje kolekcje sprzedają się najlepiej?Co gorsza pytają mnie ile uszyć sztuk i ile rzeczy sprzeda się w miesiącu. A przecież Internet od zawsze rządził się swoimi prawami. Patrząc na podsumowanie sprzedaży rocznej stwierdzam jedno - ciągle to samo, bez względu na porę roku:) Statystyczna Polka woli kupić kolejną bluzkę w tym samym fasonie i kolorze, w której czuje się bezpiecznie niż zaszaleć i kupić w sieci (bez przymiarek) "odważny żakiet". Czasami jest mi niezręcznie, kiedy widzę świetnej jakości tkaninę, doskonale skrojoną formę i wiem na pierwszy rzut oka, że to nie sprzeda się w sieci...Intuicja mnie nie zawodzi, ale z drugiej strony budzi się duch promotora: „to takie piękne, niech użytkownicy przynajmniej popatrzą, obejrzą tę kolekcję”. I tak rzeczywiście jest, zupełnie inne rzeczy się „klikają”, a inne sprzedają. To tak jak w sklepie fizycznym klientka chwyta za wieszak, na którym wisi malinowa sukienka, ale ze sklepu wychodzi z szarą tuniką. Czy to znaczy że projektanci będą za chwilę projektować to samo i dostosowywać się do rynku internetowego? Nie, oczywiście że nie. Chociaż zawsze namawiam ich, żeby pomyśleli o linii internetowej jako oddzielnym elemencie swoich kolekcji. Warto zastanowić się podczas projektowania do jakiego targetu docieramy i w jaki sposób chcemy sprzedawać swój produkt. Polski Internet jeszcze długo nie będzie masowo sprzedawał jedwabnych sukni i dobrze skrojonych marynarek, musimy poczekać na swoje net-a-porter.com. Dojrzeć do tego, docenić dobrej jakości sklepy internetowe, przekonać się do jakości rzeczy w nich proponowanych. Na to potrzeba czasu, sporo czasu...
Trwa ładowanie komentarzy...